23.11.2014 – Słowem Pisane – Iławskie Legendy – „Zamek przy Czarcim Jeziorku”

23.11.2014 – Słowem Pisane – Iławskie Legendy – „Zamek przy Czarcim Jeziorku”

Każdy lubi słuchać, czytać opowiadań, legend, różnego rodzaju historyjek w wykonaniu starszego pokolenia – naszych babć, dziadków, ciotek, a nawet wujków. Specjalnie dla naszych Drogich Czytelników przygotowaliśmy kilka wybranych legend. Razem z Panem Dariuszem Paczkowskim miejskim przewodnikiem z Iławy postaramy się przedstawić Państwu kilka wybranych opowiadań, które działy się na terenie powiatu iławskiego dawno, dawno temu.

W tym tygodniu Pan Dariusz opowiedział nam legendę o zapadniętym zamku przy Czarcim Jeziorku. Jest to miejsce, które powinien znać każdy mieszkaniec Iławy, a mianowicie znajduje się ono na drodze wylotowej  z Iławy do Wikielca. Tam po lewej stronie widać kompleks trzech małych oczek, i właśnie w tym miejscu dzieje się akcja naszej opowieści.

Kilkaset lat temu, obok Czarciego Jeziorka mieścił się zamek. W tym zamku mieszkał biedny książę imieniem Radom. Ten biedny mężczyzna kochał się w pięknej Sigelindzie, córce bardzo bogatego jak na tamte czasy rycerza. Oczywiście tata Sigielindy miał wobec niej plany matrymonialne, wydać córkę za bogatego księcia. Niestety, tu krzyżował się plan Radoma, gdyż nie był on bogaty i nie był dobrym kandydatem na męża według ojca Sigielindy.

Ojciec chciał wydać córkę za starawego już władcę. Starzec miał szybko umrzeć, a jego córka miała odziedziczyć cały majątek, przez co powiększyć ziemię ojca. Radom nie mógł się pogodzić z tym, że jego wybranka miała być wydana za kogo innego, więc młodzi uknuli pewien spisek. Gdy rycerz wyjechał w kolejną wyprawę, Sigielinda uciekła z zamku, i skryła się u księcia Radoma. Zakochani cieszyli się swoim szczęściem przez pewien czas, wzięli nawet potajemny ślub, ale ojciec gdy wrócił zaczął szukać swojej córki.

Rozpoczął poszukiwania w samym zamku jak również i w okolicy. Ktoś życzliwy doniósł jednak, że córka rycerza znajduje się na dworze księcia Radoma. Ojciec bardzo się zdenerwował, nieprzytomny ze złości zebrał swoich rycerzy i napadł na zamek księcia. Wypuszczone z łuków płonące strzały godziły nie tylko w ludzi, obrońców zamku, ale również w sam budynek. I mimo tego, że córka wybiegła z zamku i zaczęła błagać ojca o litość, on był niewzruszony. Mało tego, w swym gniewie w swej nienawiści zabił swoją córkę. Własnym mieczem ugodził ją w samo serce. Jakby tego było mało, zabił również jej męża, księcia Radoma.

Legenda mówi, że wydarzyło się to 23 sierpnia 1093 roku. Mijały wieki, zgliszcza zamku książęcego zaczęły się topić.

Dzisiaj mamy po nim tylko takie małe jeziorko. Ludzie jednak opowiadają, że co roku właśnie – 23 sierpnia z toni jeziora wyłania się wieża zatopionego zamku, na jej szczycie siedzi strażnik i oświetla okolicę trzymaną w ręku latarnią. Blask, który z tej latarni wypływa, to nic innego jak tylko płomienie miłości, która będzie płonąć aż po wieczność.